Zacznę od początku.
KILKA MIESIĘCY WCZEŚNIEJ
Ciężki dzień w szkole. Całe szczęście, że już wracam do domu. Niedługo zacznie się lato, niedługo będą wakacje. Jeszcze dwa miesiące. Na dworze cieplutko, a humor psuje budynek zwany szkołą. Nie powiem, że jest tragicznie, mam kochane przyjaciółki, które zawsze mnie wspierają i nie zawsze zgraną, ale ,,moją klasę" - III B
Usiadłam w autobusie obok Karola (kolega z klasy). Rozmawialiśmy o minionym dniu, kiedy zapytałam go kogo lubi z równoległej klasy (jeżeli chodzi o III A, znaliśmy się wszyscy jeszcze z czasów podstawówki, mieliśmy razem angielski, niemiecki, informatykę i religię) Karol skończył wyliczanie, a ja dodałam ,,Marcin jest śmieszny"
TAK SIĘ ZACZĘŁO!
Na drugi dzień zaczęły krążyć plotki, że się zakochałam w Marcinie. Wąskie grono wiedziało, ale on też się dowiedział. Ta informacja była wielką plotką, ale weź to odkręć! Owszem lubiłam go! Był wesoły, szalony i zawsze uśmiechnięty.
NIC WIĘCEJ!
Ostatecznie nie wiem czy w to uwierzył czy nie! Przyjaciółki coraz częściej o nim mówiły.
Dzień... Dwa... Tydzień... Miesiąc...
Zaczęłam zwracać na niego uwagę, myśleć o nim i co najgorsze zaczęła się LEKKA FAZA ZAUROCZENIA
PRZYSZŁY WAKACJE
______________
Skąd pomysł? Już nie mogę dusić w sobie emocji. Historia prawdziwa z mojego życia. W pierwszych dwóch, trzech wpisach opisze co działo się przed .... a kolejne wpisy będą na bieżąco z teraz... Otwarta na propozycje, co mam dalej robić...